|
Xymena
Zaniewska |
|
Przez
blisko 25 la była odpowiedzialna za scenografię w telewizji. W
latach 70. zaczęła samodzielnie produkować konfekcję. Pierwszy
pokaz mody ubrań jej projektu odbył się w Berlinie Zachodnim, w
tym samym dniu i godzinie, co rejestracja „Solidarności”.
Twierdzi,
że gdy ma zbyt szalone pomysły, mąż, Mariusz Chwedczuk, potrafi
wylać na nią przysłowiowy kubeł zimnej wody.
Skończyła
architekturę na Politechnice Warszawskiej. Jest prezesem fundacji
„Panda”, działającej przy warszawskim zoo. Od 10 lat
walczy przeciwko okrutnej ustawie o tuczu gęsi.
|
|
Podczas
pobytu za granicą, na ważnym spotkaniu teatralnym, wywołano ją do
telefonu. – Dzwoniła sąsiadka. Okazało się, że moja ukochana
sroka uciekła z amantem. Natychmiast byłam gotowa do powrotu –
opowiada znana projektantka mody Xymena Zaniewska.
– Rozumiem, sprawa rodzinna – pokiwał głową, ze
zrozumieniem, towarzyszący jej w podróży Adam Hanuszkiewicz.
W
jej warszawskim domu, otoczonym zielenią, gdzie jednocześnie
znajduje się firma „Xymena”, swoje miejsce znalazło wiele ptaków.
Samych szpaków jest w ogrodzie koło 100. Nie brakuje srok i wróbli.
– Dziennie z karmnika znika około 2,5 kilograma białego sera.
Podobna
ptasia gromada znajduje się w wiejskim domu pani Xymeny – Wyliczyłam
kiedyś, że rocznie ptaki zjadają prawie 200 kilogramów pestek słonecznika.
Dlatego pracownicy w mojej firmie żartują sobie: „Jeśli tylko
zarobimy na utrzymanie ptaków to i dla nas starczy” – mówi
projektantka.
Choć
kocha wszystkie zwierzęta, ma swoich pupili. Mają one swój dom,
basen, sypialnię. Są traktowane jak prawdziwe damy. Mowa o ....
kaczkach i gęsiach. Szczególnymi względami cieszy się Kulawy. –
Mimo sparaliżowanej nogi ma ogromny apetyt, kocha się kąpać. Z
powodu reumatyzmu nie może pluskać się z innymi kaczorami w
basenie, wobec tego latem zawsze jest kąpany w wannie. Wtedy szaleje
ze szczęścia, chlapie się, cieszy życiem. Zimą nosi specjalne
getry.
9
gęsi i 12 kaczek pani Xymeny mieszka w luksusowych warunkach. Każdy
ptak ma swoje imię. W tygodniu krzykliwą gromadką zajmuje się sąsiadka.
– Mało tego. Mam do spółki z sąsiadem 7 psów, przez niego
przygarniętych.
Los
zwierząt jest jej bardzo bliski. – Zrobiliśmy światu koszmarne świństwo.
Wszystkie żywe stworzenia spychamy na bok. Wycinamy lasy, zatruwamy
wody. Kolejna zbrodnia to hodowanie przez człowieka zwierząt tak jak
by były żywymi puszkami konserw – mówi pani Xymena – 40
centymetrów kw. do życia powinna mieć ustawowo kura. To jest maleńki
kawałek ziemi. W Polsce na takim
skrawku są przeciętnie cztery ptaki. Przerażone duszą się,
zadziobują na śmierć. To jest upiorne. Zwierzęta karmione przez człowieka
przywiązują się do niego. Ufają ludziom, a my je często skazujemy
na straszliwą śmierć czy poniewierkę.
Syn
pani Xymeny ma taki sam stosunek do zwierząt jak mama. – Kiedy był
mały znalazł położona przeze mnie pułapkę na myszy. Przyniósł
ją i powiedział, że nie chce mieć matki, która morduje myszy. Do
dziś, choć sam łapie myszy, wypuszcza je zawsze na pole.
9-letnia
wnuczka, Zosia, bardzo poważnie potraktowała propozycję
utrzymywania w warszawskim zoo pięknego ptaka, bąka. Przemyślała
sprawę i zdecydowała się oddawać swoje kieszonkowe, 30 złotych,
na utrzymanie pupila.
Projektantka
opiekując się zwierzętami nie zapomina o swojej drugiej pasji –
modzie. Jej zdaniem Polki są jednymi z najlepiej ubranych kobiet w
Europie. – Świetnie ubierały się zwłaszcza w czasach, kiedy nic
nie można było dostać w sklepach. Modne były wówczas pantofelki
nazywane balerinami. Spód jak tenisówka, góra odkryta. Dziewczyny
obcinały wierzch tenisówki, farbowały i obszywały but tasiemką
– wspomina dawne czasy Xymena Zaniewska.
|