Strona główna serwisu  
Czwartek 09-09-2010

Aldony, Jakuba

TYTUŁ

Stanisław Soyka

..jako 16-latek zarabiałem czasem więcej niż ojciec

 

ARTYSTA... jeśli nie mam innego wyjścia to oczywiście mogę być i artystą. Przede wszystkim jednak uważam się za człowieka, a w każdym razie dążę do tego, żeby być człowiekiem. Cały czas pracuje nad sobą. Myślę, że się rozwijam. Coraz więcej rozumiem.

BRACIA... mam trzech. Wszyscy są muzykami. Wspólne granie zdarza się jednak bardzo rzadko. Oni czują inne rytmy. To poważni muzycy, kameraliści, filharmonicy. Z Jerzym i Leszkiem spotkałem się w 1996 roku w Orkiestrze Sonetowej. Ponad rok temu w czwórkę zagraliśmy kilka koncertów z płytą „No 17”. Bracia robili za chórek

CZERŃ... lubię. Jednak latem, w gorące słoneczne dni zdarza mi się ją zdradzić. Czerń jest dla mnie delikatna manifestacją. Poza tym wyszczupla.

DZIECI... czy pójdą w moje ślady? Trudno powiedzieć. Kochają muzykę. Najstarszy syn gra świetnie na bębnach. Młodszy Antoś także lubi muzykę, ma jednak ścisły umysł. Pozostała dwójka, trzyletni bliźniacy, są ciągle niezdecydowani.

EGZOTYCZNA KUCHNIA... mija mi powoli okres fascynacji egzotycznymi potrawami. Czasami zjem tajskie jedzenie czy japońskie sushi – to doskonałe dla organizmu. Mój stosunek do jedzenia zmienił się gdy przekroczyłem krytyczna granicę. Nie tak dawno ważyłem 105 kg  . Źle się z tym czułem. Zacząłem od czterodniowej głodówki. Dziś staram się unikać słodyczy.

FORSA... jest ważna. Lubię mieć pieniądze. Jednak umiem tez ich nie mieć. Nie zdarzyło mi się jeszcze abym miał tyle pieniędzy, że nie wiedziałbym na co je wydać. Pierwsze pieniądze zacząłem zarabiać mając 16 lat. Grywałem na ślubach w moim rodzinnym mieście w Gliwicach. Byłem zastępcą organisty. Bywały takie soboty, w które potrafiłem zarobić połowę miesięcznej pensji mojego ojca.

GŁÓWNĄ MOJĄ WADĄ JEST... egocentryczne przekonanie, że wszystko kręci się wokół mnie. Ważne jest,  aby czuć się w życiu kimś unikalnym. Łatwo można jednak przesadzić i wpaść w autorytaryzm, który u siebie staram się zwalczać wszelkimi sposobami.

Staszek Soyka

*  śpiewak jazzowy, pianista, kompozytor

*  urodził się 26 kwietnia 1959 roku

HOBBY... nie rozumiem tego pojęcia. Już samo życie jest tak złożone i fascynujące, że nie staram się wyszukiwać jakiś dodatkowych zajęć. No i mam muzykę...

INSPIRACJE... najczęściej piszę wtedy gdy w mojej głowie pojawia się refleksja. Nie piszę pod przymusem i rzadko zmuszony jestem szukać jakiegoś natychmiastowego natchnienia.

JAN PAWEŁ II... to prawdziwy mąż opatrznościowy. Dobry duch nie tylko dla nas, jako wspólnoty narodowej, ale dla wielu narodów. Byłem na jednej z jego pielgrzymek. Te wizyty kreują tłum, który w żaden sposób nie jest niebezpieczny, agresywny. Zdarzało mi się, że słyszałem od ludzi zdania typu „ Kiedyś czekaliśmy na pielgrzymkę papieża z niecierpliwością, byliśmy podnieceni, a teraz emocje są jakby mniejsze"” Na taki osąd mogą pozwolić sobie tylko osoby niezwykle powierzchownie pojmujące świat i papieski pontyfikat.

LECH WAŁĘSA... jestem pełen szacunku dla tego człowieka. Nie przeszkadza mi ani jego dziwna zawiła retoryka, ani wiele innych faktów, które drażnią część osób. Życzę mu wielu lat zdrowia i przyjemnych, spokojnych poranków na rybkach.

MUZYKA...dzisiaj w moim magazynku w odtwarzaczu znajduje się  „Kaya” Boba Marleya, „So” z 86 roku Petera Gabriela, Radiohead „ OK. Computer”, Coltrein Transistion i składanka Stinga z „Policjantami”.

NAJWAŻNIEJSZA U KOBIETY JEST... osobowość.

OJCIEC... ojcostwo to dla mnie  godność i obowiązek. Warto pamiętać, że związki to nie sznurki tylko pewna sytuacja duchowa, kontakt. Zdarzało mi się nie widzieć z synami tygodniami. Nie byłem i nie jestem typem ojca, który przychodzi codziennie po pracy do domu. Musiałem przełożyć ilość czasu spędzanego z dziećmi na jakość. Dzieci mają prawo do odczuwania, że traktuje się je poważnie, słucha, przejmuje ich problemami. Udaje mi się, z czego bardzo się cieszę,  utrzymywać z moimi czterema synami, dobry kontakt. Nawet najstarszy 18-letni Kuba, często szczerze ze mną rozmawia. Choć ma na pewno swoje intymne sprawy, o których nie mówi. Szanuję jego prywatna sferę. Ja także potrafię mówić mu szczerze o trudnych dla mnie sprawach.

PAPIEROSY... cały czas strasznie dużo palę. Aż wstyd się przyznać ile. Jeśli chodzi o inne używki, to zainspirowany wiadomościami, że czerwone wytrawne wino działa przeciw miażdżycowo, lubię wypić sobie kieliszek lub dwa tego napoju.

RADOŚĆ... zawsze sprawia mi ją ludzka życzliwość.

SZEKSPIR... od pierwszego zdania jakie przeczytałem, a było to w 1994 roku, zakochałem się w Szekspirze. Był to „Sonet 75”, w przekładzie Macieja Słomczyńskiego, w którym jest zdanie „Jesteś dla myśli, jak dla życia jadło”. To było olśnienie. Kupiłem dostępne przekłady. Czytałem je prawie rok, pisałem do nich muzykę. To był początek do nagrania pierwszej płyty z poezja Szekspira.

TANIEC... lubię, choć nigdy się nie uczyłem. Czuję go doskonale choć taniec jest dla mnie związany głównie z siedzeniem – bo zazwyczaj siedzę przy fortepianie. Specjalnie chodzić na tańce nie chciałoby mi się.

ULUBIONE MIEJSCE W WARSZAWIE... zdecydowanie stara Saska Kępa.

WAKACJE... nie mam systemu wakacyjno -urlopowego. Często wyjeżdżam w ciągu roku, a latem pracuję. Na pewno nie potrafiłbym leżeć dwa tygodnie na plaży i smażyć się na słońcu. Prawdopodobnie bym zwariował.

ZMIENIŁBYM W SWOIM ŻYCIU... jest kilka rzeczy, które bym wymazał. Moje sumienie cały czas nie daje mi spokoju. Nie istnieje, niestety, czarodziejska gumka.





 

  Ogórecznik (Borago officinalis)
Dodawany do potraw z mięsa i ryb, jak również - świeży - do sałatek. Lud Mapuczów w Chile używa ogórecznika jako środka poronnego: przygotowuje się niezwykle mocny wywar i pije kilka razy na dzień, aż dochodzi do skurczów i konwulsji, które, wraz z poronieniem, wywołują majaczenia. Używany z umiarem i przy odrobinie szczęścia, może doprowadzić jedynie do rozpusty.
 
     





 O nas          Prawa Autorskie         Reklama w Vipnews.pl         Powiadom nas o wydarzeniu       Oferta promocji dla firm

(c) 2000-2003 by Vipnews.pl Sp. z o.o.