Strona główna serwisu  
Czwartek 09-09-2010

Aldony, Jakuba

TYTUŁ

Patrycja Markowska

... nie lubie budzić się i czuć, że leże przy niewłaściwym mężczyźnie

 

ARTYSTA...  to osoba, która nie może żyć bez swojej pasji, oddaje się jej w 100 procentach. W muzyce najważniejsze jest, aby nie cwaniakować, nie robić rzeczy typowo komercyjnych, wyłącznie dla pieniędzy. Taki jest mój ojciec. Nie sprzedaje się, idzie wytyczona przez siebie drogą. Śpiewa „Niepokonanych” i jest niepokonany.  Znam kapele, które nagrały rasowe numery, przeszły do historii muzyki, a zaczynają nagrywać  totalne dno. Taka muzyka też się sprzedaje, bo wiadomo -ludzie przy wódeczce i kiełbasce też chcą czegoś posłuchać.

BÓG...  moja rodzina jest bardzo wierząca. Rodzony brat mojego ojca jest księdzem. Ja jestem osobą wierzącą, ale nie praktykującą. W kościele, na mszy, czuję się trochę zagubiona.

CIASTKA...  uwielbiam. Nigdy nie odmawiam sobie słodyczy. Środkiem, który mnie odchudza jest stres. Nie należę do osób, które liczą kalorie. Uwielbiam polskie jedzenie. Szczególnie gołąbki w wykonaniu mojej mamy. Jeśli do tego tata otwiera zimne piwo to nic mi już nie potrzeba do szczęścia.

DŁUGIE WŁOSY... uwielbiam mężczyzn z długimi włosami.  Choć moim ulubieńcem jest  facet z krótkimi  - Mickey Rourke. Często gdy jadę samochodem, zabieram autostopowiczów. Wygolonego kolesia nigdy bym nie wzięła. Gdy macha ktoś z długimi włosami od razu hamuję. Większość moich chłopaków miała długie włosy. Mój pierwszy mężczyzna miał dready do pasa. Jestem osobą, która emocjonalnie wiąże się bardzo mocno i na długo. Potrzebuję dużej bliskości. Jeśli tego brakuje - kończę znajomość. Nie lubię budzić się i czuć, że leżę przy niewłaściwym mężczyźnie. 

EMOCJE....  rządzą mną. Łatwo mnie zdenerwować. Odziedziczyłam to chyba po ojcu. W naszym domu bywa bardzo burzliwie. Pamiętam sytuację sprzed kilku lat. Pokłóciliśmy się. Zamknęłam się, na klucz, w pokoju. Ojciec drzwi wykopał nogą. Do rękoczynów nigdy jednak nie dochodziło. Lubię ludzi emocjonalnych. Są prawdziwsi, naturalni.

FORSA...  gdy byłam z ukochanym mężczyzną wystarczała nam butelka taniego wina i było cudownie. Siedzieliśmy w ciuchach z lumpeksu, nad Świdrem i  nie myśleliśmy o forsie. Nie mogłabym być z kimś tylko dla pieniędzy.  Chciałabym żyć nie myśląc o nich.. Mam ochotę pojechać na wakacje do ciepłych krajów to jadę. Mam ochotę na skórzany płaszcza to go kupuję. Mam ochotę na butelkę dobrego wina - też nie ma problemu. Taka sytuacja byłaby idealna. Nie muszę jeździć rolls-roycem. Ostatnio czytałam o jakimś facecie z Honk-Kongu, który ma złoty kibel. Nie rusza mnie to.

GÓRY... o nie,  to nie dla mnie. Kocham morze. Plaża, słońce, owoce, super drinki z parasolką.... chciałabym pół  roku pracować i pół  roku leżeć do góry brzuchem w takich warunkach.  Uwielbiam odrywać nowe zakątki. Ostatnio byłam z rodzicami w Indiach. To całkiem inny, fascynujący świat. Hindusi, którzy na widok białych kobiet dostają amoku. Podchodzili do mnie i dotykali białego ciała.

HOBBY... wszystkie moje zainteresowania wiążą się, w jakiś sposób, z kreowaniem. Przez cztery lata, w liceum, była reżyserem sztuk teatralnych. Cieszyły się ogromnym powodzeniem. Na próby przyjeżdżał Adam Hanuszkiewicz. Zawsze chciałam zagrać w filmie, chociaż mały epizod. Być może już wkrótce się to stanie. Uwielbiam też tańczyć

INSPIRACJE...  jeśli chodzi o muzykę to bardzo szerokie. Pisząc teksty na swoją debiutancką płytę słuchałam na przykład Skunk Anansie. Gdy próbowałam napisać tekst o miłości w odtwarzaczu była Whitney Houston. Cenię Tinę Turner, Joe Cockera, Rolling Stones. Wokalnie bardzo lubię Kayah. No i oczywiście Perfect. Teksty Olewicza są wspaniałe. Ten zespół to kumulacja dobrej muzyki. Żadne „I love you...” czy „Come back to me”, którymi zalewa nas MTV.  

JÓZEFÓW... mieszkam tam z rodzicami.  Ktoś napisał, że aby pokochać rodziców dojrzałą miłością, trzeba od nich, w pewnym momencie, odejść. W pełni się z tym zgadzam. Ten moment zbliża się wielkimi  krokami....  w grudniu skończę 21 lat, studiuję dziennikarstwo, robię pierwszą solową płytę.....

KUCHNIA... mam dwie lewe ręce do gotowania. Uwielbiam za to jeść. Głównie sałatki z serem feta. Do tej pory nie było okazji podszkolić się kulinarnie. W domu gotuje mama, a co trafię na faceta przygotowuje mi same pyszności. Na pierwszym miejscu stawiam polską kuchnię. Bigos, schabowy.... aż się robię głodna. 

LECH WAŁĘSA... nic nie powiem na tematy związane z polityką. W ogóle mnie to nie interesuje. Nieciekawy świat, w który nie chcę się zagłębiać.

MARKOWSKA... pamiętam swój pierwszy poważny występ – Festiwal Debiutów w Kołobrzegu. Miałam 15 lat. Zdobyłam trzecie miejsce i nagrodę publiczności. Byłam niesamowicie uradowana. Pierwsze pytanie jakie usłyszałam: Jak to jest być córką słynnego Grzegorza Markowskiego. Dziś wiem, że jest to pytanie, którego nie uniknę. Jednak to czy utrzymam się na rynku zależy tylko ode mnie. Nazwisko nie ma znaczenia dla tych, którzy kupią ewentualnie płytę czy przyjdą na koncert.  Jedyna pomoc jaką dostałam od ojca to zagranie jako support kilku koncertów przed Perfectem. Poza tym nic. Na szczęście nie zostałam wygwizdana czy nie dostałam butelką w głowę.

Ojciec nigdy nie namawiał mnie do śpiewania. Mówił, że to ciężki zawód dla kobiety

NARKOTYKI... nigdy nie miałam problemów z narkotykami. Ani ojciec, ani ja. Jesteśmy ludźmi, którzy lubią próbować nowych rzeczy. Faktycznie paliłam trawę. Powiedziałam o tym, bez obaw, w domu. U nas nie ma tematów tabu. Jestem przeciwko karaniu osób, które używają czy posiadają miękkie narkotyki. Palenie codziennie faktycznie zmienia człowieka – jednak każdy powinien decydować o sobie.

OLIMPIADA....  grałam w tenisa, siatkówkę czy pływałam, ale tylko dla siebie. Bliższy kontakt z tym światem miałam poprzez Marcina Urbasia (wspólnie nagrali piosenkę  „Musisz być pierwszy”).

PERFECT...  uwielbiam piosenkę „Miłość rośnie w nas” z ich ostatniej płyty. Światowy numer. Ze starszych „Niewiele ci mogę dać”, „Idź precz”. Na ich koncert przychodzą tłumy – tymczasem nie dostają żadnych nagród, rzadko można ich usłyszeć w radiu. Nie rozumiem tego. Promowany jest jakiś chłam.

RADOŚĆ....   jestem łasa na komplementy. Zawsze poprawiają mi humor. Nie znoszę słów krytyki. Ostatnio dostałam pierwszy list od fana. Facet napisał, że świetnie śpiewam, jestem ciekawa i, że na pewno mi się uda. Dostałam niesamowitego kopa energetycznego. To był naprawdę zdrowy list.

SAMOCHODY.... prawo jazdy mam od trzech lat. Jeżdżę toyotą corollą.

TEKSTY.... w miarę dojrzewania zauważyłam, że estrada to nie tylko śpiewanie ale  i pisanie tekstów, tworzenie muzyki. Nie chciałam wcześniej wystartować i zaliczyć falstart w postaci: młoda dziewczynka z plecaczkiem i kucyczkami wychodzi i coś tam śpiewa. Chciałam pokazać się jako kobieta. Z moim chłopakiem napisałam tekst „Razem możemy dotrzeć tam, gdzie nie dotarł  nikt” czyli o relacjach damsko-męskich, które nurtują mnie, jak chyba każdą babę. Lubię pisać o uczuciach. Emocje przelewam na papier. Był moment, że rozstałam się z facetem. Byłam wściekła. Usiadłam i napisałam „Nie jesteśmy jednym już- przełamałeś nas na pół. Silniejsza z każdym dniem – silniejsza staje się. Uwalniam się od ciebie – o siebie walczyć chcę.” Potem przyszedł na próbę i naprawdę się wzruszył.

URBAŚ... menadżer i trener Marcina wpadł na pomysł, że skoro Marcin śpiewa ( w death metalowym zespole Sceptic- przyp. red) to może wykona jakiś numer nawiązujący do olimpiady w Sydney. Potem pojawiłam się ja. Z Marcinem złapaliśmy doskonały kontakt. Myślałam, że wyjdzie nadęta gwiazda sportu, a przyszedł przesympatyczny chłopak. Wspólnie śmialiśmy się, szczypaliśmy, wygłupialiśmy. Pamiętam śmieszą sytuację gdy kręciliśmy teledysk do piosenki „Musisz być pierwszy”. Umalowana i wystrojona rzucam się na niego krzycząc „Cześć Marcin”. On na to chłodno „Poznaj moja dziewczynę”. Zmierzyła mnie surowym wzrokiem. Później, podczas pracy, cały czas bacznie nas obserwowała. A my śpiewaliśmy „Dla ciebie mój szept gdy budzi się dzień...”

Do tej pory myślałam, że to ja jestem zestresowana pracą. Zmieniłam zdanie gdy popatrzyłam na Marcina. Kręci ze mną teledysk, nie może chodzić boso po trawie, bo jedzie do Sydney więc musi uważać na stopy. Gdy Marcin zażartował, że może mu się nie udać menadżer odpalił  mu „Ty mi nawet tak nie mów”. Stres z każdej strony.

WRÓŻBY... dwa razy byłam u wróżki. Przepowiedziała mi ślub do 2001 roku. Niestety mówiła strasznymi ogólnikami. Wiele rzeczy łatwo odczytać z mojego zachowania. Siadam, a ona stwierdza, że będę miała nerwicę. Żadna rewelacja. Jestem zodiakalnym Strzelcem i cechy przypisane temu znakowi – entuzjazm, pozytywne nastawienie do świata, wieczna potrzeba odkrywania nowych rzeczy, sprawdzania się, potrzeba wolności - doskonale do mnie pasują.

ZAPACH...  jest bardzo ważny. Kilka dni po rozstaniu z mężczyzną przeszedł obok mnie chłopak, który pachniał identycznie jak moja dawna miłość. Bardzo mnie to ruszyło. Nie lubię owocowych zapachów, wole te tajemnicze, seksowne.... jak „Escape” Calvina Kleina.





 

  Granat
Pojawił się w Europie wraz z najazdem arabskim. Niektóre erotyczne teksty Orientu przypisywały mu właściwości afrodyzjaku; związany z rytuałami poświęconymi płodności, stąd zwyczaj, by jego ziarenkami obsypywać nowożeńców, tak jak na Zachodzie - ryżem. W Grecji owoc używany podczas uroczystości ku czci Dionizosa, wraz z winogronami i figami.
 
     





 O nas          Prawa Autorskie         Reklama w Vipnews.pl         Powiadom nas o wydarzeniu       Oferta promocji dla firm

(c) 2000-2003 by Vipnews.pl Sp. z o.o.