 |
|
Reni nie ma już słynnych warkoczyków -różków. Zamiast długich włosów na jej głowie pojawiło się murzyńskie afro - Włosy obcięłam w lipcu. Pojechałam do koleżanki do Krakowa i twardo powiedziałam "tnij". Znudziły mnie długie włosy, które nosiłam przez kilkanaście lat. Zazdrościłam koleżankom, które miały co miesiąc inną fryzurę. Teraz z krótkimi włosami czuję się
znakomicie.
Reni ma 25 lat. Urodziła się w 1974 roku w Koninie. Mieszkała tam tylko trzy dni i przeniosła się do nadmorskiego Mielna.
Ukończyła wydział dyrygentury chóralnej w poznańskiej Akademii Muzycznej.
Zadebiutowała prawie trzy lata temu w piosence "Rowery dwa" rapera Yaro. Szybko zostali parą zarówno zawodowo jaki i prywatnie. Jednak gdy Reni nagrała solową płytę "Zakręcona" ich drogi rozeszły się.
Dziś artystka ma na swoim koncie trzy statuetki Fryderyka.. |
|
"Myśli mam przecież ciało, a rozum zapodział się gdzieś(...) Jaka szkoda, w głowie woda, jaka szkoda, że w jej głowie nie ma nic. Jeśli myślisz wyłącznie o sobie - Twój świat wciąż niewiele jest wart..."
To pewien żart. Numer o wszystkich kobietach. Także o mnie. Często sama stukam się w głowę, kiedy zauważam, że w łazience spędziłam ponad godzinę. W tym kawałku znajduje się fragment z utworu Staszka Soyki "Absolutnie nic". Ze Staszkiem spotkaliśmy się rok temu. Stwierdziliśmy, że fajnie byłoby coś razem nagrać. Ja miałam napisać tekst, on muzykę. Potem mijaliśmy się w różnych częściach świata. Przykładowo na lotnisku w Chcicago. Obiecywaliśmy sobie telefon. W końcu poprosiłam go o pozwolenie na wykorzystanie sampli z jego utworu. Efekt końcowy, na szczęście, spodobał mu się. Żywię ogromny szacunek dla Staszka. Jest on jednym z moich ulubionych polskich artystów.
"Czasem musisz stracić coś, aby dostrzec ile było to dla ciebie warte(...) miej swe oczy szeroko otwarte by nie ominął ciebie cud.."
Ten utwór powstał rok temu, podczas pobytu w Austrii. W ciągu dnia jeĽdziłam na snowboardzie, a wieczorami siedziałam z obitą pupą i pisałam. Czasami mam wrażenie, że jestem ptakiem, który wyfrunął, a komuś, najbliższym osobom, rodzicom, pozostał smutek. Mam jednak nadzieję, że moje wybory są słuszne. Moją wadą jest zbyt pochopna ocena innych. Kilka dni temu uprzedzono mnie, że odwiedzi mnie banda szalonych ludzi. Posądzano ich o niezłego fioła. Okazało się, że bardzo się zaprzyjaĽniliśmy. Dla mnie są normalni. Staram się akceptować inność.
"Wyginać się aż do utraty tchu(...)
Najlepiej 200 godzin dziennie snu(...) Płonąć w słońcu cały dzień..."
Nie mogę też żyć bez ciastek. Pochłaniam ich całe opakowania. Ostatnio, podczas kręcenia teledysku, cała ekipa bardzo o mnie dbała. Co chwilę podsuwali mi jakieś torciki czy ciastka. A
ja zamiast podzielić się, bunkrowałam się gdzieś z boku i pożerałam wszystkie słodkości. Jednak przede wszystkim nie mogłabym żyć bez miłości i muzyki. Przy czym miłość stawiam na pierwszym miejscu. Znam wiele osób, które zrobiły zawrotną karierę zawodową, lecz sercowe sprawy układają im się fatalnie. Często po prostu brakuje im czasu dla drugiej osoby. Sama jestem zdecydowana zrezygnować z życia zawodowego, gdy znajdę swoją drugą połowę.
"..bo gdy Ciebie ze mną nie ma - nie mam nic do powiedzenia, a gdy jestem znów przy Tobie - tylko kręci mi się w głowie"
Ten utwór jest przewrotny. Mówi o zmanierowanej kobiecie, która na nic nie może się zdecydować. Tęskni za swoim ukochanym, lecz kiedy się już z nim spotyka, okazuje się, że czas oczekiwania był piękniejszy niż czas spełnienia. My kobiety, jesteśmy bardzo kapryśne. Często nie potrafimy nazwać swoich uczuć. Sama przeżyłam coś takiego. Marzenia i wyobrażenia, które urosły wokół związku, nie potrafiły sprostać rzeczywistości. Obecnie gdy jestem przy pewnej osobie, faktycznie kręci mi się w głowie. Do dziś pamiętam swoją pierwszą miłość. Chodził ze mną do szkoły muzycznej, do klasy o rok niższej. Obecnie jest sławnym kontrabasistą jazzowym. Mimo, że ma rodzinę to nadal utrzymujemy kontakt. Darzę te wspomnienia ogromnym sentymentem. Pamiętam jak przysyłał mi liściki z pytaniem "Czy chcesz ze mną chodzić?"
.
"...popatrz tam - w gazetach piorą brudy - mnie to nie interesuje, bo dla mnie to nudy - redaktor mnie wkurza(...)żadnego pożytku, a same są straty z tego co wypisuje na łamach swojej szmaty"
Ten fragment piosenki nagrało hip-hopowe trio Snuz. Choć to ich komentarz do rzeczywistości, także podpisuję się pod nim. Nie lubię mieszać się w politykę. Choć jeśli dzieje się coś ważnego to obserwuję sytuację, często bardzo się denerwując. Dziwnym trafem znalazłam się na sesji fotograficznej obok manifestacji Leppera. Uśmiechałam się do zdjęć, słysząc wykrzykiwane hasła. Poczułam się jak podczas łapanki policyjnej. Megafony, hałasy, palenie kukieł. Tym ludziom towarzyszyły złe emocje. Miałam wrażenie, że zaraz spadną jakieś bomby.
"...wiedz, że w moim środku bije wciąż to samo serce(...)bo ja się jeszcze nie zmieniłam - przepraszam, ale nie zdążyłam(...) to ty inaczej na mnie patrzysz(...) zawsze będę pamiętać, że nad morzem są moje korzenie, ale dlaczego nie mogę szukać swego szczęścia gdzie indziej(...)Gdybym mogła znów się urodzić albo ułożyć swe życie od nowa - poszłabym dokładnie tą samą drogą"
To mój manifest dla tych wszystkich, którzy uważają, że jeśli wyjedziesz do stolicy to jesteś już wielka Warszawka. Jesteś w ich oczach spalony, stracony. Wcześniej spędziłam kilka lat w Poznaniu, gdzie studiowałam i nie stałam się jakąś ... "poznańską pyrą". Do Warszawy przyjechałam dlatego, że znalazłam tu pracę. W rodzinnym Mielnie byłam bezrobotna (śmiech).
Przyznaję, że przez pierwsze kilka miesięcy byłam bardzo samotna. Ważyły się moje losy. Wrócić do domu czy zostać. Teraz mam w Warszawie wspaniałą grupę przyjaciół. Wspólnie z siostrą wynajmujemy mieszkanie. Choć nie zaprzeczam, że być może, za jakiś czas wrócę do Mielna. Będę spokojnie żyć hodując pomarańcze w oranżerii. Na razie jednak chcę być aktywna i spełnić się zawodowo.
"Wydałam oszczędności swe by wreszcie coś z życia mieć..."
Pamiętam, że za pierwsze, większe pieniądze kupiłam ogromny telewizor. Uważam się za dziecko telewizji, gier video i hamburgerów. Uwielbiam też podróżować. Wyjazdy pochłaniają znaczną część moich zarobków. Teraz marzeniem moim i siostry jest wizyta w Moskwie. Powinno się ono spełnić w ciągu dwóch miesięcy. Bardziej mnie tam ciągnie niż na przykład do Wilna, skąd pochodzi rodzina ze strony taty. Jak dla mnie to zbyt historyczne miejsce. Te wszystkie "Pany Tadeusze" i "Ostre Bramy". Jest tam za spokojnie, zbyt melancholijnie. Tymczasem Moskwa jest wręcz przerysowana, bardzo kontrastowa. W przyszłości chciałabym też zobaczyć Pekin i Nowy Jork.
"Kiedy tylko powiesz, że oto nadszedł nowy dzień - wtedy wejdę na mój dach i będę na nim czekać. Może przymknę oczy me aby nie zawahać się gdy poczuję, że unoszą mnie w przestworza(...)nigdy nie uwierzę, że chcieli zabrać właśnie mnie - chyba, że potrafią czytać w mych najskrytszych myślach albo chcieli zbadać tych, którzy patrząc w niebo marzą o skrzydłach..."
Gdy miałam 7 lat dostałam komiks opowiadający o polskim rolniku, który spotkał na polu ufo. Wszystko było pięknie wyrysowane. Bardzo to przeżywałam. Chciałam spotkać się z tym rolnikiem (śmiech). Do dziś wierzę w ufo. Przeżyłam wielką fascynację planetarium. Odwiedziłam już chyba wszystkie w Polsce. Gdyby moja miłość do muzyki była słabsza to niewykluczone, że zajęłabym się astronomią czy fizyką. Nie potrafię wyobrazić sobie nieskończoności. Myślę o kuli ziemskiej, potem o układzie planetarnym, wszechświecie i potem jest nieskończoność, której nie mogę objąć umysłem. Gdzie jest granica?
|