|

Janusz Józefowicz |
|
Choreograf,
aktor, współtwórca musicalu „Metro”, który stał się
kultowym wydarzeniem teatralnym. Popularność przyniosły mu przede
wszystkim przedstawienia, które robi w teatrze Studio Buffo
–m.in. cztery części „Grosika”, „Tyle miłości”,
„Nie opuszczaj mnie”, „Elvis”, a ostatnio
„Piotruś Pan”, który powstał w teatrze Roma. |
|
„Niedawno
jechałem samochodem. Drogę przebiegł mi czarny kot. Pomyślałem
sobie, że nie bardzo wierzę w te zabobony, ale na wszelki wypadek
otworzyłem okno i splunąłem przez ramię. I w tym momencie o mało
nie wpakowałem się na krowę, która wyszła na drogę. Cudem uniknąłem
wypadku. Nie wiem jak ma to interpretować” – opowiada – śmiejąc
się - aktor, choreograf, reżyser i dyrektor teatru Studio Buffo –
JANUSZ JÓZEFOWICZ.
Twierdzi,
że nie wierzy w żadne przesądy, a jakiekolwiek wróżby nie
interesują go. -
Nigdy
nie byłem u wróżki i myślę, że nigdy nie pójdę. To tak jakby
człowiek chciał sobie życie skracać. Nie chce wiedzieć co się
wydarzy w ciągu najbliższych miesięcy. Wolę aby przyszłość
pozostała niespodzianką. Na wszystko jest czas.
Jego
życie toczy się od premiery do premiery. Jest pracoholikiem.
Adrenalina wprost z niego tryska. Zawsze robi kilka rzeczy na raz.
Jednak wszystkie doprowadza do udanego końca. Jeśli już się na coś
zdecyduje jest bardzo konsekwentny.
Przy realizacji nowego spektaklu pyta co prawda innych o
zdanie. Jednak jeśli opinia różni się od jego pomysłu i tak robi
to co zamierzał.
Nie
uznaje sprzeciwu. W warszawskim teatrze Studio Buffo jest dyktatorem.
– Denerwują mnie ci ludzie
z mojego zespołu, którzy nie potrafią się podporządkować
nadrzędnym sprawom teatru. Niesubordynacja albo próba wyrażenia
swojego zdania przez kogoś z zespołu w nieodpowiednim momencie wywołuje
burzę. Rozumiem, że każdy ma życie prywatne i kiedy to nie
przeszkadza przymykam oczy na zwolnienia czy spóźnienia. Ale
przychodzi taki moment, że aktor nie ma prawa spóźnić się, bo
jego nieobecność rozbija pracę całego zespołu. W sztuce nie ma
demokracji.
Stresy
związane z pracą przenosi do domu. Co o tym sądzi jego żona? -
Najbardziej nie lubię go kilka dni przed premierą. Kiedy jeszcze nie
jest do końca pewien czy wszystko będzie OK. Czepia się głupot.
Wszystko musi być przygotowane tak jak sobie życzy: obiadek, kąpiel,
spokój. Potrafi krzyczeć z byle powodu
Po
maturze zdawał jednocześnie do szkoły teatralnej, gdzie się nie
dostał
i na prawo – tu choć zdał egzamin to nie został przyjęty
na uczelnię. Trafił więc do Studium Taneczno –Wokalnego. Tutaj
poznał swoja przyszłą żonę, Danutę, z którą tańczył w parze.
Ponownie zdawał
do szkoły teatralnej. Tym razem się dostał, jednak pracy
magisterskiej nie napisał. Teraz śmieje się, że ma wykształcenie
wyższe, prezydenckie.
Dla
niego żona porzuciła taniec. Dziś dochowali się dwójki dzieci –
18-letniej córki Kamili i 7-letniego Kuby.
– Byłem nieprzygotowany do ojcostwa. Niegotowy, tak jak
niegotowy może być 22-letni mężczyzna zachłystujący się życiem.
Kama pojawił a się w moim życiu gdy studiowałem aktorstwo w
Warszawie. Dojeżdżałem do żony i córki na weekendy do Chorzowa.
Jego
żona jest zodiakalnym Lwem. On Rakiem – Według wszelkich
przepowiedni astrologicznych taki związek nie ma szans na
przetrwanie. A proszę ile już jesteśmy ze sobą. Ponad 20 lat –
powiedziała w jednym z wywiadów Danuta Józefowicz.
On
sam horoskopów nie czyta – No chyba, że mnie ktoś poprosi.
Dziś
rodzina mieszka pod Warszawą. Mimo to Janusz Józefowicz częściej
przebywa w teatrze niż w domu, do którego wraca najczęściej grubo
po północy. Śpi tak długo jak to możliwe. Każdą wolną chwile
stara się spędzić z dziećmi. Sam przyznaje, że Kamilę – zwłaszcza
w czasach popularności musicalu „Metro - trochę zaniedbał przez
pracę – Nadrabianie to główna cecha moje metody wychowawczej.
Zaczęliśmy razem wyjeżdżać za granice, zaliczać egzotyczne zakątki
globu: Tajlandia, Malediwy, Kreta, Dominikana. Tak intensywnie
odzyskiwałem Kamę dla siebie, że podczas tych wypraw czasami miała
mnie dość.
Uważa,
że szczęście – takie na dłuższą metę – jest nudne. Szczęśliwym
się bywa, a nie jest. - Nawet bajki kończą się słowami: „Żyli
długo i szczęśliwie. I koniec”. Dalej jest nudno, więc o bajka
się kończy.
Kobiety
za nim szaleją. I to zarówno nastolatki jak i starsze panie. Dostaje
mnóstwo listów. Przyznaje, że bardzo miło łechcze to jego męska
próżność – Moja najstarsza wielbicielka ma 86 lat. Napisał do
mnie, że właściwie zabierała się już do umierania, ale obejrzała
nasze przedstawienie „Tyle miłości” i dało jej ono tyle
pozytywnej energii, że postanowiła żyć jeszcze długo i szczęśliwie.
W zawodzie, jaki uprawiam, to jest chyba najpiękniejsze.
Nie
należy do mężczyzn, którzy dzielą kobiety na brunetki i
blondynki. - Ważniejsza jest chemia – suma pogody, zapachu, wiatru,
stroju, spojrzenia... tysiące rzeczy.
Za
niebezpieczne uważa związki między kobieta a mężczyzną na
gruncie zawodowym.
-
Znam twórców, którzy robią rzeczy żenujące dlatego, że są
zakochani. Tracą obiektywizm widzenia. W tym kontekście jest to
niebezpieczne. Za to czysty stan zakochania jest fantastyczny .
Nigdy
nie miał autorytetu na którym się wzorował. Choć przyznaje, że w
sprawach tańca i choreografii ceni
Milosa Formana, a w kwestii reżyserii Aleksandra Bardiniego.
Jeśli literatura to najchętniej rosyjska, a najlepiej, żeby był to
Bułhakow.
Przyznaje
się do wiary w Boga.- Nie pojmuję wiary w sposób racjonalny,
to znaczy, że niebo jest na górze, a piekło na dole. Nie
zastanawiam się co dokładnie dzieje się z człowiekiem po śmierci,
choć wierzę w życie pozagrobowe. Myślę, że nasze życie na ziemi
ma jakiś głębszy sens. Czekam jednak spokojnie na swój moment i
wtedy na pewno się wszystkiego się dowiem.
Rzecz,
której mu njabardziej brakuje to czas. Nigdzie nie może zdążyć.
Jego znajomi przyzwyczaili się nawet do kilkudziesięciominutowych spóźnień.
Jego
największym nałogiem były papierosy. Przez 16 lat palił po 2-3
paczki dziennie.
Od 7 lat nie wziął
papierosa do ust, a wszystkich palaczy dyskretnie acz stanowczo
tępi. Podobno 95 proc. zespołu w teatrze także rzuciło palenie.
Lubi mocne trunki takie jak whiskey. Jednak doskonale czuje, który
kieliszek powinien być ostatni. - Hazard w czystej formie nigdy mnie
nie pociągał. Nie ma wiec chyba żadnych poważnych
nałogów. Nie ma sprawy, z której nie mógłbym zrezygnowac.
No może kobiety(śmiech)....
|