Strona główna serwisu  
Czwartek 09-09-2010

Aldony, Jakuba

TYTUŁ

Janusz Józefowicz

... w czepku urodzony

 

Janusz Józefowicz

Choreograf, aktor, współtwórca musicalu „Metro”, który stał się kultowym wydarzeniem teatralnym. Popularność przyniosły mu przede wszystkim przedstawienia, które robi w teatrze Studio Buffo –m.in. cztery części „Grosika”, „Tyle miłości”, „Nie opuszczaj mnie”, „Elvis”, a ostatnio „Piotruś Pan”, który powstał w teatrze Roma.

„Niedawno jechałem samochodem. Drogę przebiegł mi czarny kot. Pomyślałem sobie, że nie bardzo wierzę w te zabobony, ale na wszelki wypadek otworzyłem okno i splunąłem przez ramię. I w tym momencie o mało nie wpakowałem się na krowę, która wyszła na drogę. Cudem uniknąłem wypadku. Nie wiem jak ma to interpretować” – opowiada – śmiejąc się - aktor, choreograf, reżyser i dyrektor teatru Studio Buffo – JANUSZ JÓZEFOWICZ.

Twierdzi, że nie wierzy w żadne przesądy, a jakiekolwiek wróżby nie interesują go. - Nigdy nie byłem u wróżki i myślę, że nigdy nie pójdę. To tak jakby człowiek chciał sobie życie skracać. Nie chce wiedzieć co się wydarzy w ciągu najbliższych miesięcy. Wolę aby przyszłość pozostała niespodzianką. Na wszystko jest czas.

Jego życie toczy się od premiery do premiery. Jest pracoholikiem. Adrenalina wprost z niego tryska. Zawsze robi kilka rzeczy na raz. Jednak wszystkie doprowadza do udanego końca. Jeśli już się na coś zdecyduje jest bardzo konsekwentny.  Przy realizacji nowego spektaklu pyta co prawda innych o zdanie. Jednak jeśli opinia różni się od jego pomysłu i tak robi to co zamierzał.

Nie uznaje sprzeciwu. W warszawskim teatrze Studio Buffo jest dyktatorem. – Denerwują mnie ci ludzie  z mojego zespołu, którzy nie potrafią się podporządkować nadrzędnym sprawom teatru. Niesubordynacja albo próba wyrażenia swojego zdania przez kogoś z zespołu w nieodpowiednim momencie wywołuje burzę. Rozumiem, że każdy ma życie prywatne i kiedy to nie przeszkadza przymykam oczy na zwolnienia czy spóźnienia. Ale przychodzi taki moment, że aktor nie ma prawa spóźnić się, bo jego nieobecność rozbija pracę całego zespołu. W sztuce nie ma demokracji.

Stresy związane z pracą przenosi do domu. Co o tym sądzi jego żona? - Najbardziej nie lubię go kilka dni przed premierą. Kiedy jeszcze nie jest do końca pewien czy wszystko będzie OK. Czepia się głupot. Wszystko musi być przygotowane tak jak sobie życzy: obiadek, kąpiel, spokój. Potrafi krzyczeć z byle powodu

Po maturze zdawał jednocześnie do szkoły teatralnej, gdzie się nie dostał  i na prawo – tu choć zdał egzamin to nie został przyjęty na uczelnię. Trafił więc do Studium Taneczno –Wokalnego. Tutaj poznał swoja przyszłą żonę, Danutę, z którą tańczył w parze. Ponownie zdawał  do szkoły teatralnej. Tym razem się dostał, jednak pracy magisterskiej nie napisał. Teraz śmieje się, że ma wykształcenie wyższe, prezydenckie.

Dla niego żona porzuciła taniec. Dziś dochowali się dwójki dzieci – 18-letniej córki Kamili i 7-letniego Kuby.  – Byłem nieprzygotowany do ojcostwa. Niegotowy, tak jak niegotowy może być 22-letni mężczyzna zachłystujący się życiem. Kama pojawił a się w moim życiu gdy studiowałem aktorstwo w Warszawie. Dojeżdżałem do żony i córki na weekendy do Chorzowa.

Jego żona jest zodiakalnym Lwem. On Rakiem – Według wszelkich przepowiedni astrologicznych taki związek nie ma szans na przetrwanie. A proszę ile już jesteśmy ze sobą. Ponad 20 lat – powiedziała w jednym z wywiadów Danuta Józefowicz.

On sam horoskopów nie czyta – No chyba, że mnie ktoś poprosi.

Dziś rodzina mieszka pod Warszawą. Mimo to Janusz Józefowicz częściej przebywa w teatrze niż w domu, do którego wraca najczęściej grubo po północy. Śpi tak długo jak to możliwe. Każdą wolną chwile stara się spędzić z dziećmi. Sam przyznaje, że Kamilę – zwłaszcza w czasach popularności musicalu „Metro - trochę zaniedbał przez pracę – Nadrabianie to główna cecha moje metody wychowawczej. Zaczęliśmy razem wyjeżdżać za granice, zaliczać egzotyczne zakątki globu: Tajlandia, Malediwy, Kreta, Dominikana. Tak intensywnie odzyskiwałem Kamę dla siebie, że podczas tych wypraw czasami miała mnie dość.

Uważa, że szczęście – takie na dłuższą metę – jest nudne. Szczęśliwym się bywa, a nie jest. - Nawet bajki kończą się słowami: „Żyli długo i szczęśliwie. I koniec”. Dalej jest nudno, więc o bajka się kończy.

Kobiety za nim szaleją. I to zarówno nastolatki jak i starsze panie. Dostaje mnóstwo listów. Przyznaje, że bardzo miło łechcze to jego męska próżność – Moja najstarsza wielbicielka ma 86 lat. Napisał do mnie, że właściwie zabierała się już do umierania, ale obejrzała nasze przedstawienie „Tyle miłości” i dało jej ono tyle pozytywnej energii, że postanowiła żyć jeszcze długo i szczęśliwie. W zawodzie, jaki uprawiam, to jest chyba najpiękniejsze.

Nie należy do mężczyzn, którzy dzielą kobiety na brunetki i blondynki. - Ważniejsza jest chemia – suma pogody, zapachu, wiatru, stroju, spojrzenia... tysiące rzeczy.

Za niebezpieczne uważa związki między kobieta a mężczyzną na gruncie zawodowym.

- Znam twórców, którzy robią rzeczy żenujące dlatego, że są zakochani. Tracą obiektywizm widzenia. W tym kontekście jest to niebezpieczne. Za to czysty stan zakochania jest fantastyczny .

Nigdy nie miał autorytetu na którym się wzorował. Choć przyznaje, że w sprawach tańca i choreografii ceni  Milosa Formana, a w kwestii reżyserii Aleksandra Bardiniego. Jeśli literatura to najchętniej rosyjska, a najlepiej, żeby był to Bułhakow.

Przyznaje się do wiary w Boga.- Nie pojmuję wiary w sposób racjonalny,  to znaczy, że niebo jest na górze, a piekło na dole. Nie zastanawiam się co dokładnie dzieje się z człowiekiem po śmierci, choć wierzę w życie pozagrobowe. Myślę, że nasze życie na ziemi ma jakiś głębszy sens. Czekam jednak spokojnie na swój moment i wtedy na pewno się wszystkiego się dowiem.

Rzecz, której mu njabardziej brakuje to czas. Nigdzie nie może zdążyć. Jego znajomi przyzwyczaili się nawet do kilkudziesięciominutowych spóźnień.

Jego największym nałogiem były papierosy. Przez 16 lat palił po 2-3 paczki dziennie.  Od 7 lat nie wziął  papierosa do ust, a wszystkich palaczy dyskretnie acz stanowczo tępi. Podobno 95 proc. zespołu w teatrze także rzuciło palenie. Lubi mocne trunki takie jak whiskey. Jednak doskonale czuje, który kieliszek powinien być ostatni. - Hazard w czystej formie nigdy mnie nie pociągał. Nie ma wiec chyba żadnych poważnych  nałogów. Nie ma sprawy, z której nie mógłbym zrezygnowac. No może kobiety(śmiech)....

 





 

  Marchew
Ten korzeń, nazywany wulgarnie "pocieszeniem wdowy", zaczął być uprawiany w Europie w XVII wieku, a do Ameryki przywieźli go angielscy kolonizatorzy. Ze względu na zawartość witaminy A oraz kształt przypisuje się mu moc wzbudzania namiętności. Ale z ręką na sercu: nie znamy nikogo, kto by się podniecał marchewką (zjadając ją, oczywiście).
 
     





 O nas          Prawa Autorskie         Reklama w Vipnews.pl         Powiadom nas o wydarzeniu       Oferta promocji dla firm

(c) 2000-2003 by Vipnews.pl Sp. z o.o.