|
-Co
chciałaby Pani znaleźć pod choinką?
-Już od
dawna nie marzę o świątecznych prezentach. Jest to chyba akt mojej
dorosłości. Jak dziecko namiętnie marzyłam i najczęściej te marzenia
spełniały się z nawiązką. Pisałam bardzo szczegółowe listy do Świętego
Mikołaja co dobrze procentowało. Do dziś pamiętam swoje pierwsze święta
Bożego Narodzenia. Miałam wtedy trzy lata. Byłam w Nowym Jorku. To była
całkiem inna rzeczywistość od tej jaka panowała wtedy w Polsce. Mnóstwo
kolorów, neonów czy namacalne Święte Mikołaje. Właśnie wtedy musiałam
śmiertelnie zakochać się w Nowym Jorku. Za jakiś czas ze smutkiem
odkryłam, że Mikołaj nie istnieje. Zaraz potem zrozumiałam, że od tej
pory to ja jestem Świętym Mikołajem i mogę sprawiać przyjemność
innym. W sumie na nic już nie
czekam. Mam wszystko czego pragnęłam.
-Na
jakie podarunki mogą w takim razie liczyć najbliżsi?
-Musze się w
tej sprawie wybrać tu i ówdzie. Przez cały grudzień bardzo szczegółowo
myślę o tym co komu sprawiłoby przyjemność. Chciałabym spełnić ich
marzenia. Może każę im napisać listy. Bawi mnie ten przedświąteczny
galopujący marketing. Jechałam niedawno taksówką. Kierowca włączył
radio. W przeciągu minuty reklamowały się wszystkie możliwe domy
towarowe w Warszawie. Wyparte zostały wszystkie proszki do prania czy
batoniki. Staram się traktować wszystkich indywidualnie i nie nabywać
prezentów hurtowo. Najcudowniejsze rzeczy znajduje się w małych,
zapyziałych galeryjkach
-W
jakim gronie spędzi Pani tegoroczną Wigilię?
-Na pewno u teściów
i rodziców pod Warszawą. Będziemy działać na dwie wigilie, co jest
bardzo miłe. Przy świątecznym stole znajdzie się też nakrycie dla
nieznajomego
-Zdarzyło
się, że faktycznie ów nieznajomy zapukał do drzwi?
-Do
tej pory nie. Gdyby tak się stało to myślę, że moi rodzice wpadli w
ogromny lęk. Oni, którzy dbają o ciepło świąt, mogliby poczuć się
zdezorientowani. Tak naprawdę to korci mnie, żeby jakoś sprawdzić na
ile to dodatkowe nakrycie ma rację bytu.
-Będzie
tradycyjne dwanaście potraw?
-Pod tym względem
nie trzymamy się kurczowo tradycji. Każdy ma słabość do innej świątecznej
potrawy. W przypływie łakomstwa, gdy zaspokoimy swoje szczęście którąś
z tych potraw, pojemność żołądka robi się zastraszająco mała. Boję
się, że 12 potrawom nikt by nie sprostał. W mojej rodzinie na pewno nie
może zabraknąć barszczu z uszkami czy mazurka z masą czekoladową ...
-Mazurka
?
-Tak i choć
jest to potrawa wielkanocna to musi być na wigilijnym stole. Inaczej nie
siadamy. Jest totalny bojkot.
-Przygotuje
Pani którąś z tych potraw?
-W tym roku
zamierzam przyrządzić jakąś sałatkę i rybę. Niestety obie moje mamy
fantastycznie gotują i wstyd się z nimi mierzyć.
-Lubi
Pani przedświąteczne zamieszanie. Sprzątanie, zakupy, przyrządzanie
potraw...
-Bardzo. Cały
rok czekam na ten wieczór. Finał przy wigilijnym stole jest czymś
fantastycznym.
-Czy
po kolacji jest czas na wspólne śpiewani kolęd?
-W domu teściów
jest zwyczaj kolędowania.
-Wyniosłą
Pani jakieś szczególne tradycje świąteczne z rodzinnego domu?
-...chyba nie.
Myślę, że w każdym domu lepi się uszka do barszczu, robi sałatki,
przygotowuje ryby. I to chyba na tym polega. Mamy świadomość, że w każdym
mieszkaniu przeżywa się tą cudowną metafizykę świątecznego czasu.
Wkrada się jakaś słodka rutyna.
-Ubiera
Pani choinkę w tym roku choinkę ?
-Oczywiście.
Uwielbiam to robić. Nie zabraknie choinki w moim warszawskim mieszkaniu.
Pomogę też rodzicom. Jako dziecko nie dawałam nikomu dotknąć się do
choinki. Zawsze ubierałam drzewko na swoją modłę. Kiedyś wpadłam na
pomysł ubrania choinki na czerwono -srebrno-fioletowo. Szczerze mówiąc
wyglądała ponuro. Od kiedy mam syna Frania wiem, że choinka musi być
pstrokata. Tylko taka go zachwyci.
-Czego
można Pani życzy razem z wigilijnym opłatkiem?
-Może
powiem jak stara ciotka, ale na pewno zdrowia. To jest niewyobrażalnie ważne.
Grudzień jest dla mnie miesiącem charytatywnego koncertowania. Dociera
do mnie wtedy szczególnie mocno ile jest na świecie krzywdy, bólu i
samotności. Zależy mi na zachowaniu wrażliwości względem drugiego człowieka.
W masie obowiązków zdarza mi się nieświadomie krzywdzić bliskie
osoby.
|