|
Najważniejsze
filmowe role Krystyny Jandy
|
|
„Człowiek
z marmuru”, „Granica”,
„Bez
znieczulenia”,
„Doktor
Murek”,
„Człowiek
z żelaza”, „Przesłuchanie”,
„To
tylko rock”,
„O-bi,
o-ba, koniec cywilizacji”, „Kochankowie mojej mamy”, „Krótki
film o zabijaniu”, „Dekalog II”,
„Dekalog
V”,
"Stan
posiadania”,
„Kuchnia
polska”,
„Pestka”,
„Tato”,
"Matka
swojej matki” |
|
Dom
w Milanówku ogrodziła wysokim murem. Drażniło ja kiedy całe
rodziny przychodziły z koszykami na piknik, rozsiadały się zaraz
za jej ogrodzeniem i podglądały jak żyje. Teraz czuje się
swobodnie. Bez skrępowania opala się i czyta książki w ogrodzie.
– Tu nikt nigdy nie widział mnie umalowanej. Mogę odebrać
pranie z magla w stroju przypominającym pidżamę i nikt nie zwróci
na to uwagi. Wspólnie z synami zaczęła nawet jeździć po
miasteczku na rolkach.
Znajomi
mówią o niej: „Jest tak naładowana energią, ze zaraża nią
nawet krzesła w teatrze”. Praca jest dla niej prawdziwym nałogiem.
Ze swojego domu w podwarszawskim Milanówku wychodzi często o świcie,
a wraca o pierwszej w nocy. Mimo to ciągle ma do siebie pretensje,
że mogła lepiej wykorzystać mijający dzień. Ważniejsze od
pracy są tylko dzieci – Marysia, Adaś i Jędrek. Dla tej trójki
nie zawahałaby się rzucić aktorstwa. Pani Krystyna wiecznie boi
się, że coś złego im się stanie. – Wystarczy, że się przewrócą,
a ja myślę, że to początek stwardnienia rozsianego.
„Psu,
koniowi i mężczyźnie nie wolno nigdy uwierzyć”
Jej
dzieciństwo związane było ze Starachowicami. Wychowywała ją głównie
babcia. Kiedy mała Krysia skończyła cztery lata, babka wbiła jej
do głowy zasadę, którą pamięta do dziś: „Psu, koniowi i mężczyźnie
nie wolno nigdy uwierzyć”. W wieku siedmiu lat przeprowadziła się
do rodziców do Ursusa. Zamieszkała w bloku, w którym na parterze
mieściła się biblioteka. Zaczęła czytać po dwie książki
dziennie. W podstawówce rodzice zapisali ją do szkoły muzycznej,
której szczerze nienawidziła. Potem wybrała liceum plastyczne.
Siedziała wtedy w jednej ławce z Jurkiem Janiszewskim, który później
wymyślił znak Solidarności.
Jak zostać aktorką?
Do
szkoły teatralnej trafiła przypadkiem. Towarzyszyła swojej koleżance.
Na miejscu zrobiła awanturę. O tym, że przeszła przez pierwszy
etap, dowiedziała się od znajomego. Ze zdenerwowania zapomniała włożyć
majtki. Ubrana w mini spódniczkę poszła na egzamin z działań
aktorskich. Na szczęście nie musiała robić szpagatów.
Mężowie
jej życia
Andrzeja
Seweryna – pierwszego męża – poznała w PWST. Początkowo w ogóle
jej się nie podobał. Potem oczarowali ją jego znajomi, życiorys.
W końcu pobrali się. Zamieszkali w wynajętym mieszkaniu przy
warszawskim placu Zbawiciela. Zamieniła się w kurę domową. Małżeństwo
okazało się pomyłką. Po kolejnej awanturze z mężem gosposia
aktorki zadecydowała o przeprowadzce. Pani Krystyna twierdzi, że z
małżeństwa z Andrzejem Sewerynem pozostało jej coś bardzo
cennego – córka Marysia.
Swojego
obecnego męża – Edwarda Kłosińskiego, operatora filmowego –
poznała podczas zdjęć do „Człowieka z marmuru”. Ma z nim dwóch
synów. 11-letniego Adasia i 8-letniego
Jędrka.
Kuba czy Edward?
Koty
zawsze były obecne w jej domu. Kiedy Sinko odszedł, Edward
stwierdził, ze nowy kot pojawi się w domu dopiero po jego trupie.
W tym czasie pani Krystyna ciężko zachorowała. Któregoś dnia mąż
położył na łóżku ledwo żywą czarna kuleczkę. Kubę znalazł
uwięzionego w rurze. – Walczyliśmy o życie kota dość długo,
a kiedy stanął na nogi, stał się wrogiem, zmorą i głównym
rywalem mojego męża. Sikał mu w buty, kieszenie kurtek wiszących
na krzesłach. Wieczorem rozwalał się na łóżku na miejscu
Edwarda.
Kuba
żył 15 lat. Dziś, kiedy aktorka zwraca uwagę, że przydałby się
w domu kot, mąż jest niewzruszony.
Weź
se chłopie inną, co to mało artystków...
|
Ulubieni
aktorzy: Meryl Streep, Dustin Hoffman, Janusz Gajos
Największy
nałóg: papierosy
Ubrania:
twierdzi, że kupuje wszystko za małe, w rozmiarze 36, a potem mówi
sobie: „Trudno, chcesz to włożyć
– nie żryj”
Gafa
na scenie: Było to rok po urodzeniu pierwszego dziecka – Marysi –
w dniu premiery „Ślubów panieńskich”. Ze zdenerwowania dostała
wysypki. Pomyliła tekst. Zamiast „co ja bym takie listy pisać miała”,
powiedziała „co ja bym takie pisty lizać miała”. Aktorzy pokładali
się ze śmiechu, a ona nawet nie zauważyła gafy.
Najlepsze
przyjaciółki „z nazwiskami”: Zuzanna Olbrychska, Magda Umer
Główna
wada i zaleta:
optymizm |
Gosposie
to osobna część życia aktorki. Pierwszą – Honoratę – wzięła
do siebie jeszcze w czasach studenckich. Znajomi przyszli z wiadomością,
że jakaś starsza kobieta siedzi w kościele i płacze. Mówi, że
nie ma dokąd pójść. – Po moich najbliższych była dla mnie
najważniejszym człowiekiem. Dopóki chodziła po moim domu w
rozdeptanych kapciach, śpiewała od piątej rano godzinki na zmianę
z wyklinaniem naszego koguta, wiedziałam, że nic złego nie może
się stać. To Honorata wychowała Marysię – opowiada aktorka w
książce „Gwiazdy mają czerwone pazury”.
Pani
Krystyna nauczyła ją czytać, posługiwać się zegarkiem i
telefonem. – Do wszystkich dzwoniących mówiła po imieniu,
opowiadając ludziom całe moje życie. Pół roku błagałam, żeby
nie odkładała słuchawki na widełki, kiedy ludzie mnie prosili do
telefonu, bo wtedy rozmówcę rozłącza. Mówiła wtedy:
„No przecie wiem, cego się wścikas”.
Kiedy
urodziła się Marysia, Honorata przeganiała spod drzwi wybitnych
reżyserów, nie zdając sobie sprawy kim są. Mówiła im: „Nie
ma jej, nie będzie nadawać (grać), ma dzieciaka... Weź se chłopie
inną, co to mało artystków, co to, ona jedna do nadawania”.
|