Strona główna serwisu  
Czwartek 18-03-2010

Cyryla, Edwarda

TYTUŁ

Fiolka Najdenowicz
Po spożyciu alkoholu śpiewam i robię szpagat



Army of Lovers...
Sławek Starosta miał kontakt z liderem tego zespołu, a ja mam rodzinę w Sztokholmie, u której byłam w dłuższych odwiedzinach. Okazało się, że Army of Lovers gdzieś słyszało moją płytę i chcą, żebym im zaśpiewała coś bułgarskiego. Zostałam zaproszona do studia. Dostałam za to jakąś straszną ilość pieniędzy, którą natychmiast wydałam. Pech polegał na tym, że dopiero następna płyta tego zespołu stała się światowym przebojem.

Bułgaria...
jestem Bułgarką od strony taty. Urodziłam się w Polsce. W Bułgarii pisałam maturę i mieszkałam wiele lat. Bułgaria jest jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Jeżdżę tam dosyć często... chociaż ostatnio - z powodu nawału pracy - byłam dwa lata temu. Przebywałam akurat koło Warny, gdzie było całkowite zaćmienie slońca. O godzinie 14 pokazały się gwiazdy, niebo było czarne. Pobudziły się świerszcze. Z pobliskiej plaży rozległy się odgłosy stadionu: Uuuuuuuu... i brawa. To bardzo wzruszające zjawisko przyrodnicze. W Bułgarii mam tylko ciotkę, która na dodatek nie jest spokrewniona z naszą rodziną. Kobieta ma cudowną pracę - jeździ po górach, po zabitych dechami wsiach. Nagrywa staruszki i ich wspaniałe pieśni.

Czas...
Żyję pełną piersią, bawię się. Nie wolno myśleć, że na coś jest za późno. Przykładem jest chociażby Cesaria Evora, która zaistniała w wieku lat pięćdziesięciu. Na nic nigdy nie jest za późno.

Dwa Światy - Big Brother...
Nie oglądałam ani jednego odcinka. I pewnie szybko nie obejrzę, bo od poniedziałku odłączyli mi kablówkę. Pomyliły mi się rachunki. Mam nie zapłacony listopad, grudzień zapłacony, styczeń nie zapłacony. Mam straszną kołomyję. Wysłałam im przelew, który nie dotarł... ratunku!

Emocje...
Osiem lat temu miałam poważny wypadek samochodowy. Wracaliśmy z koncertu w Kaliszu nie zapłaconym samochodem, należącym do naszego menedżera. W nocy zrobiło się bardzo zimno. Szosa była oblodzona. Jechaliśmy z szybkością 110 km/h. Wszyscy, poza kierowcą, spali. Wpadliśmy w poślizg. Samochód zaczął koziołkować przez przód. Wszystko zostało w nim zniszczone. W radiowej Trójce podano, że nie żyjemy. Do dziś mam po tym wypadku pamiątkę w postaci blizn. Mocno to mną wstrząsnęło i przestałam jeździć samochodem. Zwłaszcza, że tych wypadków była cała seryjka. W Niemczech jechałam samochodem ze Sławkiem Starostą. Tir zajechał nam drogę. Wyhamowaliśmy kilka metrów przed nim. Stuknęło w nas kilka samochodów. Nam nic się nie stało... oprócz zbitego reflektora i mojej ciężkiej histerii. Miałam ze sobą butelkę burbona i duszkiem ją wypiłam z Niemką, która w nas walnęła.

Fonograficzne wywtwórnie...
Pracowałam w dwóch. Zajmowałam się promocją radiową. Jednak nie da się pracować w wytwórni i jednocześnie śpiewać. Promowałabym samą siebie.

Gawliński Robert...
To była impreza radia RMF FM. Robert miał urodziny. Zrobiliśmy mu niespodziankę. Przebrałam się za Marylin Monroe i wyskoczyłam z tortu. Zaśpiewałam: Happy Brihday to you...

Horoskopy...
Nie czytam. Horoskopy piszą znudzone panie redaktor. W przesądy nie wierzę. Tarot? Jest strasznie złym medium - bije z niego zła energia. Boję się tego obszaru.

Internet...
bardzo ubolewam, że w domu nie mam komputera. Gdy tylko zarobię trochę grosza, to kupię sobie jakiś laptopik. Ale jeśli jestem w miejscu, gdzie znajduje się takie urządzenie, to namiętnie korzystam z Internetu. Biegam po portalach, wyszukuję konkretne rzeczy, wysyłam maile...

Jarocin...
Graliśmy dwa razy i dwa razy nas wygwizdali. Byliśmy bardzo dzielni, bo zawsze graliśmy do końca. Ciekawa jestem, jak wygląda ten nowy Jarocin. Chętnie bym się tam przejechała i znów przyjęła na piersi kamienie i butelki...

"Komu ja..."
To piosenka opowiadająca o tirówkach. Czytałam kiedyś bardzo wstrząsający artykuł we "Wprost". Te dziewczyny sprzedawane są jak niewolnice. Zabierane są im paszporty. Jeżeli nie ma 20 klientów dziennie, to nie dostaje nic do jedzenia. To wielka tragedia. Natomiast gdy Polki są wywożone do burdeli za granicę to robi się z tego wielkie halo. Te dziewczyny nie robią tego z własnej woli i należy o tym pamiętać, gdy je widzimy. Jeżeli kobieta jest prostytutką z własnego wyboru, to nic mi do tego. Każdy robi to, co uważa za słuszne. Nie śmiałabym mówić nikomu, jak ma żyć.

Leszek Biolik...
Producent mojej płyty. Leszek był moim znajomym od wielu lat. Nigdy jednak nie poznaliśmy się bliżej. Spotkałam go dwa lata temu na Fryderykach. Wylądowaliśmy na wspólnej imprezie w warszawskim klubie "Tam Tam". Nad ranem byliśmy już mocno wypici. Spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: Kobieto, ty się marnujesz. Na co ja odpowiedziałam, że niczego oprócz tych bułgarskich piosenek nie potrafię śpiewać. Spytałam wprost: Napiszesz? I od tego momentu zaczęły się dziać jakieś czary... Do Sony'ego - gdzie pracowałam - przyszedł Piotr Rubik. Zaproponował, żebym zaśpiewała piosenkę do filmu Konrada Szołajskiego "Operacja koza". I zaśpiewałam. Wytwórnia potraktowała to jako rodzaj demo. Moja szefowa - Małgosia Maliszewska - była za tym, abym wydała cały album.

Mieszkanie...
Kiedyś mieszkałam na warszawskich Jelonkach. Miałam dosyć. Dojazdy do pracy zabierały mi pół dnia. Systematycznie przeglądałam "Gazetę Wyborczą", aby trafić na ofertę zamiany. Już wcześniej zdecydowałam się, że ma to być Aleja Róż. Udało się. Zamieniłam się, choć mieszkanie na Jelonkach było o wiele większe niż kawalerka w Alei Róż. Dziękuję bardzo "Gazecie Wyborczej"... Teraz mam duże okno i mnóstwo kwiatów, a latem najładniejszy balkon. To moja "Fiolkownia".

Nie męcz Czesław...
Pracowałam wtedy w radiowej "Trójce". Byłam referentem programowym. Przez ponad rok odwalałam całą papierkową robotę przy audycji "Zapraszamy do Trójki". Z Wojtkiem Mannem i Markiem Niedźwieckim stworzyliśmy jadłospis "Szef kuchni podnieca". Znalazły się w nim m.in. napletonki, sik pomarańczowy, garb po żydowsku, kołtuny w rosole, chodnik litewski. Drugie dania nazywały się: Loha Szahraj, Maryla Rozrodowicz, John Lemon i jego żona Jedno Oko, Nie męcz Czesław... Reszta jest mocno niecenzuralna.

Odrodzenie...
Śmierć? Jest przejściem do innej formy egzystencji. Jestem pewna, że odradzamy się. W kolejnym wcieleniu mogłabym być śpiewaczką operową. Może Marią Callas. Szkolenie głosu operowego kosztuje wielkie pieniądze, a w tym życiu ich nie miałam.

Prowokacja...
Kiedyś robiliśmy teledysk do "Dwóch słońc". Kręciliśmy go w Cytadeli Warszawskiej. Choć zapalone były wszystkie światła, to temperatura nie była wyższa niż 6 stopni. Byłam ubrana w wojskowe buty i kwiatuszek na narządzie rozrodczo-rozrywkowym. Ciało wysmarowali mi złotą farbą. Reżyser przysięgał, że farba zmyje się wodą z mydłem. Zdjęcia skończyły się o godzinie trzeciej rano. O siódmej rano miałam samolot do Sztokholmu. W domu panika. Szoruję się i nic. Z włosów farba zeszła po godzinie, a z cielska niewiele. W samolocie swędziało mnie wszystko jak cholera. W Sztokholmie poprosiłam mamę, żeby napuściła mi wody do wanny. Na mój widok krzyknęła: Dziecko ty masz tyłek złoty! Szorowałam się trzy dni.

"Różne role w życiu gram"...
Byłam "personalną" w "Trybunie Ludu", po czym po trzech miesiącach przeniosłam się do butiku obok. Następnie byłam dezinformacją turystyczną w "Orbisie". Potem sprzedawałam pirackie kasety w budzie. Nieco później utrudniałam wszystkim pracę w radiowej "Trójce". Potem była firma kosmetyczna - byłam tam handlowcem. Szefowa szybko mnie wyrzuciła, ponieważ uznała, że mam buty znacznie ładniejsze od jej. Byłam też accountem w agencji reklamowej. I w końcu zajęłam się promocją artystów w firmach fonograficznych.

Sławek Starosta i Balkan Electrique...
Zespół powstał w 1989 roku. Skończyło się na dwóch płytach. Sławek jest w tym momencie biznesmenem. Ma NIP, Regon oraz pieczatkę. Sławek jest bardzo zdolnym kompozytorem. Mam nadzieję, że kiedyś wróci do muzyki.

Tatuaż...
Mam dwa. Nie wiążą się z żadną ideologią. Jakieś cztery lata temu zapragnęłam mieć bransoletkę na ręku. Ten drugi tatuaż powstał 10 lat temu. Tatuuje mnie Bazyl z Olsztyna. Jest prawdziwym artystą. Nie daje ci katalogu, tylko każdy wzór rysuje od początku. Ty to akceptujesz bądź nie. Piercing? Auuu...o nie! Raz przekłułam sobie nos. To było w 1985 roku i nikt w Polsce jeszcze nie nosił kolczyków. Pracowałam wtedy w "Trójce". Dyrektorem był Wiktor Legowicz, który jak mnie widział z tym kolczykiem w nosie, to mdlał. Za każdym razem gdy się zbliżał, szybko wyjmowałam kolczyk. Ponieważ ciągle dłubałam w nosie, dziurka strasznie się paprała. W końcu uległam. Stwierdziłam, że dyrektor ważniejszy niż kolczyk.

Uroda...
Jakoś specjalnie o siebie nie dbam. Nie znoszę siłowni - jest nudna jak cholera. Za to strasznie chce mi się do wody. Chyba zapiszę się na jakąś pływalnię. Co jakiś czas robię sobie dzień dobroci dla Fiolki - peeling, maseczkę, manicur, pedicur... Popijam sobie przy tym ulubionego drinia i czytam książkę lub oglądam totalnie głupi film, przy którym nie trzeba myśleć.

Wielka Znawczyni...
Pod takim pseudonimem pisałam felietony do "Mena". Wyrzucili mnie szybko, bo to co pisałam było zbyt kontrowersyjne. Co myślę o homoseksualistach? To nie jest ich wolny wybór. Nie ma czegoś takiego, że jestem pedałem, bo chcę nim być. To jest coś, z czym się rodzisz. Nic na to nie poradzisz - podobnie jak ja nic nie poradzę, że mam czarne oczy i dzisiaj rano na tyłku wyskoczył mi czerwony pryszcz. Bycie pedałem czy lesbijką nie jest wstydem. O wiele ważniejsze jest, czy jesteś skurwysynem, czy fajnym człowiekiem. Nie mam nic przeciwko temu, aby homoseksualne pary adoptowały dzieci. Wszystko jest lepsze niż dom dziecka. Mam wielu znajomych gejów, którzy marzą o dzieciach. Jeden z nich mówi, że gdy widzi ubranka dla dzieci, to płakać mu się chce, tak bardzo chciałby mieć córeczkę. Wierzę, że byłby superojcem. Ma wielkie serce. Zapewniłby dziecku wszelkie wygody i stosowne wykształcenie.

Voo Voo...
To była połowa lat 80. Po koncercie w Katowicach zaprosili mnie na wino. A ja po spożyciu alkoholu śpiewam i robię szpagat. No i chyba zrobiło to na nich wrażenie... Moja współpraca z Voo Voo trwała jakieś półtora roku. Graliśmy w Niemczech, Związku Radzieckim, Szwecji...

"Zostawiłeś"...
Z tym kawałkiem wiąże się prześmieszna historia. Byłam u mojej ciotki w Bułgarii. A tam, jak wiadomo, wszyscy śpiewają. No i nagle przy kolacji córka ciotki zaczęła śpiewać: "Moren sokoł pije woda na wardarowje...". Odpadłam. Oryginalnie jest to pieśń narodowo-wyzwoleńcza, o tym jak ranny żołnierz leży nad potokiem, ma osiem ran kłutych i jedną postrzałową. Zresztą większość pieśni bułgarskich ma taką tematykę. Bułgaria była 500 lat w niewoli tureckiej i 250 lat w greckiej. To cud, że Bułgarzy zachowali swoją kulturę, język... Poza pieśniami narodowymi są jeszcze cudne piosenki o smokach, czarownicach, rycerzach.





 

  Śliwka
Podobnie jak brzoskwinie w sztuce chińskiej symbolizuje kobiece organy płciowe.
 
     





 O nas          Prawa Autorskie         Reklama w Vipnews.pl         Powiadom nas o wydarzeniu       Oferta promocji dla firm

(c) 2000-2003 by Vipnews.pl Sp. z o.o.