Strona główna serwisu  
Czwartek 09-09-2010

Aldony, Jakuba

Marek Perepeczko

Posiada go chyba każdy artysta. Dla jednych telefon komórkowy to przykry obowiązek – inni nie wyobrażają już sobie bez niego życia.


Wojciech Młynarski

Telefon komórkowy nabyłem kilka lat temu. To był przypadek. Chciałem kupić telefony Paulinie i Agacie. W salonie sprzedawca namówił mnie na trzy komórki. Dziś wystrzegam się jej jak ognia. Najczęściej jest wyłączona. Wolę korzystać z poczty głosowej. Jeśli ktoś chce się skontaktować po prostu zostawi wiadomość. Z komórkami jest u mnie tak, jak z każdym urządzeniem, które ma ułatwić życie. Podchodzę do nich z nieufnością. Przykładowo - nigdy nie nauczę się szybko pisać na komputerze. Wolę pióro i papier. Dopiero potem przepisuję tekst na starej maszynie do pisania. Choć narzekam na telefon komórkowy to nie mogę zaprzeczyć, że kilka razy bardzo mi pomógł. Otrzymałem kilka ciekawych ofert pracy.  Zdarza się i tak, że telefon przypomina o sobie w teatrze. A wyłączanie telefonu w takich miejscach jest niezbędne. To nowy miernik dobrego wychowania. Nie znoszę też gdy z kimś rozmawiam, a druga strona - gdy zadzwoni telefon  -zamiast go wyłączyć mówi „Przepraszam na chwilkę”. Jest to naprawdę w złym stylu.

 

Katarzyna Groniec

Do telefonu jestem bardzo przywiązana. Wręcz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Łapie się na tym, że gdy zapomnę wziąć go z domu czy gdy zdarzy się, że wyładowała się bateria to fatalnie się czuje. Jakby brakowało ręki. Nie pamiętam jednak, aby komórka zadzwoniła w jakieś niefortunnej chwili. Drażni mnie niesamowicie sygnał dzwonka  na widowni. Zwłaszcza gdy to ja jestem na scenie. To straszliwie dekoncentruje. Mogę zrozumieć, gdy taka wpadka zdarzy się w kinie. Zdecydowanie nie przeszkodzi to aktorom. Ale w teatrze – przecież przed każdym spektaklem prosi się o wyłączenie telefonów. Jak potem słychać nie do wszystkich to dociera.

 

 

Wiktor Zborowski

Telefon komórkowy nie jest mi potrzebny do szczęścia. Przydaje się nie częściej niż kilka razy w roku. Choć przyznaję, że kiedy się go już posiada to staje się wręcz częścią nas. Mój telefon często dzwoni w mało sprzyjających warunkach. Staram się go wyłączać  w sytuacjach kinowo-teatralno-kościelnych. Dzwonek drażni mnie szczególnie gdy  gram akurat w golfa. Mam wtedy ochotę pobyć sam lub w gronie przyjaciół, z dala od wszelkiej techniki. Szczególnie dobrze gra mi się z Krzysiem Materną czy Andrzejem Strzeleckim. To naprawdę nieźli zawodnicy. A golf to piekielnie trudna, ale fascynująca gra. Wracając do telefonów to właśnie zauważyłem, że jednak trochę skłamałem. Zdarza się, że korzystam - wręcz nałogowo - z telefonu na rybach. Łowię zawodniczo w klubie spiningowym. Gdy startuję w zawodach i kolega z innej drużyny łowi w innych sektorze to prawie bez przerwy rozmawiamy. Ile złowił, na co, jaką blachę założyć itd.  I w takim momencie nie wyobrażam sobie życia bez komórki. Najbliższe zawody szykują się nad Odrą. Mam nadzieję, że nie zapomnę o telefonie.

 

Elżbieta Zającówna

Jestem uzależniona od swojej komórki. Usprawiedliwiam się przed sobą, że to nie dlatego, iż ciągle oczekuję telefonów, a ze względu na dziecko. Nie mamy dziadków, u których można by zostawić 9-letnią córkę. Zdani jesteśmy na opiekunki do dzieci. Gabrysia także ma swój telefon i w każdej chwili może do mnie zadzwonić. Nie chciałabym aby zaistniała taka sytuacja, że dziecko nie może się ze mną porozumieć. W pewien sposób komórka służy mi do sterowania wychowaniem dziecka, gdy nie ma mnie w domu. Gabrysia jest bardzo samodzielna. Ma swój świat i własne ścieżki. Mimo młodego wieku wyjeżdża już po raz drugi na obóz. Tym razem do Hiszpanii. Dlatego telefon mam prawie zawsze włączony. Jeśli jest inaczej to potem obowiązkowo odsłuchuję wszystkie wiadomości.

 

Hanna Banaszak

W żaden sposób nie czuje się związana ze swoim telefonem. Używam go tylko do celów zawodowych. Jeśli zaczyna drażnić mnie nawał rozmów po prostu wyłączam go. Jest poczta głosowa, więc jeśli ktoś chce mi cokolwiek przekazać, może się nagrać. Drugi telefon jest czysto prywatny. Numer jest zastrzeżony. Zna go niewiele osób. Dzięki temu czuje się wolnym człowiekiem. Nie zdarzyło mi się, aby telefon zadzwonił w teatrze. Często jednak,  gdy to ja jestem na scenie, słyszę głośny i denerwujący sygnał. Przerywam piosenkę i żartując mówię:  „Proszę się nie krępować i odebrać”.  Publiczność jest tym bardzo rozbawiona, a delikwent mocno zażenowany. Jednak najczęściej udaję, że nic nie słyszę.

 

Małgorzata Potocka

Nie lubię telefonów komórkowych. Czuję się jakbym była na niewidzialnej smyczy. Każdy kupuje telefon z innego powodu. Poważni biznesmeni nie posiadają ich. Wiedzą, że nie tak załatwia się kontrakty warte miliony dolarów. Służą temu osobiste spotkania. Komórka niezbędna jest drobnym handlowcom. Osobiście kupiłam telefon dlatego, iż jestem samotną matką. Córki – Weronika i Matylda - przebywają często w jakiś wynajętych mieszkaniach i muszą mieć luksus dodzwonienia się do mnie w każdej chwili. Numer, który miał być prywatny, szybko stał się powszechnie znany. Jakimś cudem dostał go kierownik produkcji, potem dziennikarze. Dziś  telefon dzwoni bez przerwy. Dlatego kupiłam drugi. Numer jest ściśle tajny. Znają go tylko dzieci. Uwielbiamy wysyłać do siebie SMS-y. Przyznaję, że telefon dzwoni mi często w niezręcznych sytuacjach. Powinniśmy wziąć przykład z krajów, gdzie komórki wyjmuje się przed wejściem na salę. Zostawia się je w szatni tak jak kurtkę. Nie znoszę dzwoniących telefonów w restauracjach. Na Zachodzie - jeśli telefon odezwie się podczas obiadu – klient płaci karę. Nie tak dawno byłam w ekskluzywnej restauracji. Przy jednym stoliku siedziało sześciu facetów ze Wschodu. Każdy rozmawiał przez komórkę. Koszmar.





 

  Pomidor
Pochodzi z Ameryki i powinien być zaklasyfikowany jako owoc. Hiszpanie przywieźli go do Europy jako "peruwiańskie jabłko" i "jabłko miłości". Jego czerwony, soczysty i zmysłowy miąższ wywołał skandal; tak bardzo wierzono w jego podniecające właściwości, że płacono majątek za jedną sztukę. Cnotliwe kobiety nie jadły go, w przeciwieństwie do pozostałych, które, mogąc obwiniać pomidor za swoje grzeszki, robiły to chętnie.
 
     





 O nas          Prawa Autorskie         Reklama w Vipnews.pl         Powiadom nas o wydarzeniu       Oferta promocji dla firm

(c) 2000-2003 by Vipnews.pl Sp. z o.o.