New Page 1 | Z wizytą u Mariusza Szczygła |
 Gospodarz polsatowskiego "Na każdy temat show" niechętnie zdradza sekrety swej prywatności. Zgodził się na publikację zdjęć swego warszawskiego mieszkania pod jednym warunkiem: - Zaznacznie koniecznie, że te foty mają walor historyczny. Po prostu zmienił mi się gust i teraz moje mieszkanie wygląda trochę inaczej. Ja zresztą też się zmieniłem... Mariusz Szczygieł przez 11 lat błąkał się po stolicy, kilkanaście razy zmieniając wynajmowane mieszkania. Gdy trafił do Warszawy z rozdzinnej Złotoryi nie podejrzewał ani przez chwilę, że stanie się gwiazdą telewizji i zaledwie po roku pracy w Polsacie - kupi wymarzone mieszkanie. I to jeszcze w samym sercu miasta!
Swoje lokum na warszawskim Powiślu dziennikarz urządzał przez kilkanaście miesięcy. Zaczął od gruntownego remontu, który kompletnie zmienił oblicze
niewielkiego, dwupokojowego wnętrza. Salon otwarty na malutką kuchnię to najważniejsze miejsce w mieszkaniu. Gospodarz z premedytacją ustawił tu tylko kilka mebli: stół ze szklanym blatem, przy którym pracuje, szafkę z mnóstwem niewielkich szuflad na drobiazgi i... ogromną, trzyoosobową kanapę. Ta ma już swoją historię. Jedna z sąsiadek Mariusza, która pojawiła się z niezapowiedzianą wizytą, by zlustrować domostwo sławnego gospodarza, nie potrafiła ukryć zdziwienia, dlaczego w salonie stoi trzyosobowa kanapa, a w sypialni - tylko jednoosobowe łóżko. - Jak pan sobie radzi w tym małym łóżku - dociekała kręcąc głową. Zarówno łóżko, jak i kanapa s± już zmienione.- Teraz w pokoju stoi tylko jenoosobowa sofa, za to w sypialni mam wielkie łoże, w którym bez trudu mieszczą się nawet trzy osoby - wyjaśnił nam Mariusz Szczygieł. Wraz z ewolucją gustu gospodarza zmienia się ekspozycja obrazów na ścianach: jedne z płócien zmieniają miejsce, inne znikają z mieszkania na stałe. Mariusz nie jest przesadnie przywiązany do posiadanych rzeczy; lubi zmiany
i wcale ich się nie boi. Jeszcze trzy lata temu zarzekał się uroczyście, że nigdy nie sprawi sobie telefonu komórkowego. Nie dochował tej obietnicy: posługuje się teraz dwiema komórkami naraz. Numer jednej z nich zna tylko rodzina i najbliżsi przyjaciele; druga jest "ogólnosłużbowa".  Mieszkanie na Powiślu Mariusz dzieli z... kotem, znalezionym przed rokiem na ulicy podczas rowerowej
wycieczki (Mariusz nie ma prawa jazdy, ma za to kartę rowerową z czasów podstawówki
i namiętnie wojażuje po najbliższej okolicy na dwóch kółkach). Kot okazał się panienką i dla uczczenia czeskich fascynacji dziennikarza nazwany został Holka (po czesku: dziewczyna).
Autografy specjalnie dla Vipnews.
|
|
|
 |
| |
Imbir (Zingiber officinalis) Smaczniejszy jest świeży korzeń, który da się przechować przez dwa do trzech miesięcy w suchym miejscu. Dostępny także w proszku albo w syropie. Jego charakterystyczny, nieco ostry smak podnosi walory smakowe słodyczy, deserów i niezliczonych potraw rodem z kuchni egzotycznej. Nigdy go nie brak w kuchni japońskiej - to jedyny sposób, żeby przełknąć sushi. Kucharze madame du Barry przygotowywali miksturę z białek i imbiru, która doprowadzała kochanków tej kurtyzany, w tym samego Ludwika XV, do stanu orgiastycznej rozpusty. |
|
| |
  |
|
|
|